Wybierz miasto:

Prawie jak Magister prawiej jak Analfabeta

Żaden profesor nie jest w stanie prowadzić rzetelnie 100 prac magisterskich. Rozwiązaniem nie jest jednak zniesienie prac, lecz zatrudnienie kolejnych czterech pracowników naukowych

Wyobraźmy sobie scenkę jak ze starożytnego Egiptu. Na rogach ulic pisarze, posiadając znajomość języka oraz rzadką umiejętność pisania i formułowania myśli, sprzedają swoje usługi w większości niepiśmiennej reszcie obywateli. Taki obraz przyszedł mi na myśl, gdy dowiedziałem się o pomysłach całkowitego czy też częściowego zniesienia prac magisterskich na studiach wyższych. Dwa argumenty mają uzasadniać tę decyzję. Po pierwsze, studenci powielają, a nawet plagiatują informacje zamieszczone w internecie. Po drugie, prowadzący prace magisterskie uczeni, szczególnie na bardzo popularnych i obleganych kierunkach, nie są w stanie opiekować się dużymi, czasami dochodzącymi nawet do 100 osób grupami magistrantów. Diagnoza niewątpliwie słuszna, ale zaproponowana terapia przypomina próbę leczenia pacjenta przez doprowadzenie go do śmierci głodowej. Polska słusznie szczyci się ogromnym wzrostem liczby studentów szkół wyższych, który nastąpił w okresie polskich transformacji ustrojowych. Mało kto jednak zastanawia się nad ceną, jaką polskie szkolnictwo wyższe zapłaciło za ten wzrost. Przy prawie pięciokrotnie większej liczbie studiujących nawet dwukrotnie nie wzrosła liczba kadry naukowej, sal wykładowych, miejsc w czytelniach, bibliotecznych księgozbiorów, nie mówiąc już o finansowych nakładach na naukę. Masowość kształcenia została okupiona wieloetatowością, przeciążeniem kadry naukowej, radykalnym obniżeniem poziomu kształcenia. Prace doktorskie przypominają lepsze prace magisterskie, a prace magisterskie bardziej rozbudowane prace roczne. W naukach humanistycznych i społecznych doprowadziło to także do upadku naukowych badań. Przeciążeni dydaktyką i czynnościami administracyjnymi uczeni poza wyjątkami przestali dyskutować o ważkich problemach współczesnej humanistyki. Upadła krytyka naukowa. Co prawda w najlepszych ośrodkach naukowych wciąż prowadzi się rzetelne badania, jednak coraz rzadziej ukazują się znaczące, powszechnie dyskutowane dzieła.

Obniżanie standardów

- Aby dostać stypendium Erasmusa z Uniwersytetu Szczecińskiego, należało mieć wysoką średnią z dotychczasowych egzaminów oraz znać język kraju, do którego chciało się jechać. Wszyscy zainteresowani zdawali egzamin językowy, aby udowodnić, że są zdolni do studiowania w danym państwie. Obydwa elementy, średnia ocen i egzamin - decydowały o przyznaniu stypendium - mówi Andrzej Łuc. Wiele zależy od liczby miejsc, które ma do wykorzystania konkretna uczelnia lub wydział. Wpływa to na pewno na surowość kryteriów obowiązujących przy staraniach o wyjazd. W celu uzyskania bardziej szczegółowych informacji, niezbędna będzie wizyta w wydziałowym Biurze Współpracy z Zagranicą. Wiele zależy od kompetencji i operatywności zatrudnionych tam osób. Mogą pomagać studentom nawet po wyjeździe, np. przy załatwianiu formalności z przepisaniem zaliczeń. Wiele formalności

Hierarchia kształcenia

Masowość kształcenia ma oczywiście także pozytywne strony. Daje dostęp do wykształcenia młodzieży pochodzącej z ubogich regionów Polski, podnosi w jakimś stopniu ogólny poziom wykształcenia społeczeństwa. Przede wszystkim umożliwia drogę osobistego i społecznego awansu. Szczególnie tę możliwość stworzoną przez szkolnictwo wyższe należy uznać za wyjątkowo istotną. Patrząc z rozmaitych punktów widzenia, lepiej jest, że młody człowiek, który przy kryteriach egzaminów wstępnych na studia wyższe, jakie obowiązywały jeszcze 20 lat temu, nigdy by się na te studia nie dostał, podniesie poziom swego wykształcenia nawet w niewielkim stopniu, niż miałby wysiadywać na osiedlowych ławkach. Taka, jak sądzę, jest rola wykształcenia zawodowego (obecnie licencjat). Kształcenie to powinno być w istocie masowe. Nie może jednak owa masa przelewać się w drugi stopień kształcenia (magisterskiego), a tym bardziej w trzeci (doktorskiego). Między kształceniem na poziomie licencjackim a magisterskim musi istnieć jakościowa, skokowa różnica poziomu. Chętnie odwołujemy się do wzorców amerykańskich. Ale właśnie w Stanach Zjednoczonych istnieje taka skokowa różnica w wykształceniu. Istnieje także jasno określona hierarchia college'ów i uniwersytetów. W Polsce taka hierarchia długo jeszcze nie zaistnieje w świadomości społecznej, dlatego poziomu wykształcenia muszą bronić wysokie standardy. Do takich standardów zaliczam także obronę pracy magisterskiej.

Zrezygnuję z tytułu

Zdaniem studentów, którzy skorzystali z oferty Erasmusa, największą zaletą pobytu za granicą jest możliwość zdobycia znajomości języka.

» cofnij

Artykuły:




Polecamy: